czwartek, 13 kwietnia 2017

Ukryte emocje

Ukryte emocje

 

 Delikatny szelest liści, ciemno ,rozpacz na szybach.
Niebo płacze.
I ja, zamknięta w czterech ścianach,
cisza wszędzie i we mnie także.
Leżąc, czując spokój, oddalając cierpienia, cóż piękniejszego jest od oczyszczenia swojego bałaganu opresji?
Zniszczenia tego małego piekła?
Zabijam pustkę, rozbicie i wyczerpanie.
Cisza i spokój- może przeżywam unicestwienie?
Wracam do tego świata, zawsze się to powtarza, do trzeźwości grzemienie mnie doprowadza.
Burza, błyskawice, silny wiatr zauważam.
Nie zamykam się przed tym, zostaje...
I wracam znów tam, tylko bardziej przejęta, jak wiatr wieje silnie, tak to szybko wraca.
Jak błyskawice widze, tak to mnie oświeca.
Jak grzmienie słyszę, tak to we mnie uderza.
I wszystko się miesza i strach wielki ogarnia, kryję się przed tym, zasłaniam uszy, zakrywam oczy...
 Łzy nieba przywiewa mi wiatr i czuję jak mnie każda kropla dotyka...
Spływa po policzkach, każda z tych kropel...
I nagle cisza.
Wszystko ustało.
Tęcza się pojawiła, czuję szczęście, wpatruję się, 
serce moje niewiarygodnie spokojne.
I każdego dnia inną mam pogodę, 
Przeżywam ją dokładnie.